1. Oddychanie i jonizacja powietrza
Istnieje mądre porzekadło, popularne w świecie rehabilitacji medycznej, które brzmi: „Tak myślimy jak oddychamy i tak oddychamy, jak myślimy”. Jeśli do tego mamy świadomość, że „Rzeczywistością człowieka jest świat jego myśli” i znamy porzekadło „Człowiek jest tym, czym myśli, że jest” to uświadomimy sobie, że oddychanie, zaopatrujące nas w tlen jest nie tylko konieczne do życia, ale także w dużej mierze odpowiedzialne za jego jakość. Każde wyraźniejsze pogorszenie stanu psychicznego, przejawiające się jako lęk, pospiech, agresja czy przygnębienie pociąga za sobą zaburzenia oddechowe i spadek energii, a to z kolei pogarsza stan psychiczny i fizyczny. Tak uaktywnia się jeden z ważnych dla naszego funkcjonowania mechanizmów błędnego kola, pogarszających nasze samopoczucie i prowadzących do różnych schorzeń.
W trudnych chwilach - bez względu na przyczynę ich pojawiania się - ćwiczenia oddechowe mogą pomóc nam i często pomagają w przerwaniu wspomnianego mechanizmu błędnego koła. Są one ważną częścią wielu metod relaksacji i medytacji. Złe oddychanie bywa często ważną przyczyną zaburzeń mowy i upośledza lub nawet uniemożliwia śpiew. Mistrzostwo wielu śpiewaków w dużej mierze opiera się na mistrzostwie w posługiwaniu się oddechem.
Jakość naszego oddychania to jeden z ważniejszych problemów zdrowotnych i życiowych. Innym, nie mniej ważnym czynnikiem zdrowia i jakości naszego funkcjonowania w życiu jest jakość powietrza, którym oddychamy. Niestety często jest ono w sposób zagrażający zdrowiu zanieczyszczone chemicznie. Wdychane zanieczyszczenia (do których niestety jeszcze bardzo często dodajemy dym papierosowy, wdychany czynnie lub biernie) szybciej lub wolniej prowadza do poważnych schorzeń.
Poza zanieczyszczeniami chemicznymi, istnieje jeszcze ważny czynnik fizyczny, określający jakość i wpływ na nasze zdrowie otaczającego nas powietrza. Tym czynnikiem jest jonizacja powietrza. Fakt, że źle czujemy się w powietrzu zanieczyszczonym, lub przed burzą, a dobrze po burzy (Najbardziej znaną formą występowania plazmy w przyrodzie są wyładowania atmosferyczne, które należą do czynników jonizujących powietrze.), nad zbiornikami wodnymi (a szczególnie w pobliżu wodospadów), na śniegu, czy w lesie (szczególnie iglastym) w głównej mierze zależy od jonizacji powietrza.
Niewątpliwie niekorzystny wpływ na jakość jonizacji powietrza mają zanieczyszczenia chemiczne. To głównie one są odpowiedzialne za powstawanie dużych jonów dodatnich. Opady atmosferyczne są ważnym czynnikiem oczyszczającym powietrze z zanieczyszczeń chemicznych. W trakcie burzy czynnikiem oczyszczającym powietrze są nie tylko opady, ale także wyładowania atmosferyczne, korzystnie zmieniające jonizację powietrza. Dlatego powietrze po burzy różni się w sposób zasadniczy i wyczuwalny, w stosunku do powietrza przed burzą, nie budzącą wątpliwości poprawą naszego samopoczucia. Powietrze przed burzą i powietrze zanieczyszczone różnymi pyłami, a nawet niewidocznymi składnikami chemicznymi, wiatr halny i inne odmiany wiatrów o różnych nazwach regionalnych (fen, mistral, monsun, sirocco, szaraw i in.) są bogate w duże jony dodatnie i niekorzystnie wpływa na nasz samopoczucie. Jest przyczyną trudności oddechowych, różnych dolegliwości bólowych, niekorzystnych zmian nastroju i ogólnego samopoczucia, osłabieniem, bezsennością itp. Natomiast dobre samopoczucie i nastrój, lekkość oddechu, dobry sen i wzrost energii życiowej - po burzy, w pobliżu wodospadów i fontann czy w lesie iglastym, odczuwamy dzięki małym jonom ujemnym, w które bogate jest powietrze.
Zdaniem świata nauki najważniejszym czynnikiem zespołu zmian biometeorologicznych jest właśnie jonizacja powietrza. Na stan jonizacji powietrza w naszych domach i mieszkaniach ma wpływ wiele różnych czynników, takich jak sposób ogrzewania (nawet jakość grzejników i ich malowania), izolacja termiczna domów, szczelność okien, klimatyzacja, a szczególnie funkcjonowanie wielu urządzeń elektrycznych, z telewizorami i komputerami na czele. Warto tu podkreślić, że domowe urządzenia elektryczne są najczęściej podwójnym źródłem szkodliwości – smogu elektromagnetycznego i niekorzystnej jonizacji powietrza.
Jakość jonizacji powietrza i jej wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie ciągle jeszcze rzadko dociera do powszechnej świadomości, choć istnieją możliwości poprawy sytuacji w tym zakresie szczególnie tam, gdzie mieszkamy.
Okazuje się, że zainteresowanie jakością powietrza do oddychania nie jest problemem nowym, bo znany był już m.in. w starożytnej Grecji. Za prekursora leczeniem czystym powietrzem uważany jest Hipokrates, który wprowadził do medycyny termin „aeroterapia”. W aerariach, urządzanych na peryferiach greckich miast leczono chorych „zdrowym powietrzem”.
Dopiero jednak w XVIII wieku zaczęto interesować się bliżej wpływem fizyko-chemicz-nych właściwości powietrza na organizmy roślin, zwierząt i ludzi. Pionierem tych badań był Beniamin Franklin (1706-1790), amerykański fizyk i polityk, który zajmował się m.in. wyładowaniami atmosferycznymi i możliwością praktycznego zastosowania energii elektrycznej. Niezależnie od niego francuski duchowny l’Abbē Nollet zauważył w 1748 roku, że rośliny umieszczone pomiędzy elektrodami szybciej rosną, a profesor z Turynu Gian Battista Baccaria napisał w 1775 roku: „Wydaje się, ze przyroda korzysta na dużą skalę z elektryczności atmosferycznej, pobudzającej wegetację. Zaobserwowałem, że elektryczność ze sztucznych źródeł wywiera ten sam wpływ”.
Pod koniec XIX wieku badacze stwierdzili, że elektryczność powietrza związana jest z naładowanymi cząsteczkami, czyli jonami. Od lat dwudziestych naszego wieku zaczęto poważnie traktować przypuszczenie dawnych filozofów przyrody, że elektryczność jest rzeczywiście ważnym czynnikiem podtrzymującym życie. Zaczęto najpierw badać wpływ naturalnej jonizacji atmosfery na reakcje istot żywych (Beckett 1954, Bladowski 1956, 1960), potem, badając wpływ sztucznej, dodatniej i ujemnej jonizacji, skonstruowano pierwsze jonizatory powietrza (Herrington, Smith 1935, Czyżewski 1960, Minch 1963).
W ostatnim półwieczu, przy użyciu coraz doskonalszego sprzętu naukowego prowadzone są na ten temat badania w różnych ośrodkach naukowych całego świata. W Kanadzie problem aerojonów spopularyzowali E. Soyka i A. Edmonds (1978), opierając się na bogatej literaturze przedmiotu, liczącej ponad 500 prac.
Polska należy do czołówki krajów, w których dość wcześnie rozpoczęto badania nad jonami w powietrzu, a jedno z pierwszych doświadczeń przeprowadzono w Zakładzie Zoo-psychologii i Etologii Zwierząt U.J. w Krakowie (Starzyk 11965, 1967). Później tematyka wpływu jonizacji powietrza na zwierzęta podejmowana była przez kolejnych pracowników tego Zakładu. Prace te prowadzono często we współpracy z krakowskimi fizykami z Instytutu Fizyki Jądrowej. Wielokrotnie referowano je na posiedzeniach Sekcji Biometeorologii, należącej do Komisji Ochrony Zdrowia Społecznego PAN (Wojtusiak 1973, 1986, Jura i in. 1977, Zakrocki, Schöffer 1977, Lenkiewicz i in. 1980, Nizioł i in. 1986).
Stwierdzono, że proces fotosyntezy nie może przebiegać bez jonów atmosferze. Organizmy żywe na drodze ewolucji przyzwyczaiły się do określonego składu atmosfery. James B. Beal, który z ramienia National Aeronautic and Space Administration zajmował się warunkami panującymi w kabinach kosmicznych, wyraził się następująco: „Rodzaj ludzki powstał w powietrzu zjonizowanym. Przyroda rozwijając procesy biologiczne korzystała z jonów. Do normalnego funkcjonowania zdrowych organizmów konieczna jest nie tylko ogólna ilość jonów, ale również odpowiednia równowaga jonowa. Obecnie równowaga ta została poważnie zaburzona emitowanymi przez przemysł gazami, parami i pyłami. Dwutlenek węgla absorbuje czerwoną część widma słonecznego, zwiększa temperaturę. Pyły i pary blokują dostęp ultrafioletu, zmniejszając jonizację. Związki siarki, azotu, fluoru itp. uszkadzają pęcherzyki płucne, a radon może przenikać do krwiobiegu i być czynnikiem chorobotwórczym. Pokrywanie ziemi asfaltem i betonem wpływa na zmniejszenie liczby jonów na wszystkich obszarach miejskich. Im większe zapylenie powietrza, tym większe zaburzenie równowagi pomiędzy dodatnimi i ujemnymi jonami powietrza, z przewagą szkodliwych jonów dodatnich. Do zanieczyszczeń (aerozolu) łatwo przyczepiają się jony ujemne, tworząc ciężkie jony, które spadają na ziemię jako pył. Budynki z centralnym ogrzewaniem zawsze mają nierównowagę jonową i są przyczyną pogorszonego samopoczucia i schorzeń. Jeszcze gorszy wpływ wywiera klimatyzacja. O ile w przyrodzie proces jonizacji zachodzi stale, to w środowiskach miejskich, stworzonych przez człowieka proces ten jest przyhamowany. Człowiek nieustannie zaburza naturalną jonizację powietrza”.
Prof. A. Krüeger z Uniwersytetu Kalifornijskiego powiedział kiedyś, że ludzie stracili 27 tysięcy trylionów jonów tylko dlatego, że naukowcy nie traktowali na serio aerojonów i ich wpływu na procesy życiowe. Badania Krüegera w USA i Sulmana w Jerozolimie, Czyżewskiego w ZSSR, a także badania polskie i inne udowadniają w sposób nie budzący wątpliwości znaczenie aerojonów zarówno dla ciała, jak i dla psychiki. Mimo to nadal nie brakuje w tej sprawie sceptyków, a często i utytułowanych ignorantów.
Aerojony mogą oddziaływać różnymi drogami: u roślin poprzez proces oddychania i asymilacji, u zwierząt i człowieka poprzez płuca, skórę a może i przez przewód pokarmowy. Prądy elektryczne w skórze wywołane jonami z powietrza wpływają na skórną wymianę gazową i różne procesy fizjologiczne w organizmie. Przy oddychaniu pewna ilość jonów wraz z powietrzem dostaje się do pęcherzyków płucnych i krwi, zwiększając lub zmniejszając własny ładunek elektryczny krwi.
Prądy elektryczne w skórze wywołane jonami z powietrza wpływają na skórną wymianę gazową i różne procesy fizjologiczne w organizmie. Przy oddychaniu pewna ilość jonów wraz z powietrzem dostaje się do pęcherzyków płucnych i krwi, zwiększając lub zmniejszając własny ładunek elektryczny krwi. Podczas odżywiania się pokarmem poddanym działaniu jonizacji, jony przenikają do krwi.
Według Włodzimierza Sedlaka (1979) organizm jest układem bioelektronicznym, emitującym fale elektromagnetyczne w postaci pól biologicznych. Wynika z tego sposób reagowania organizmu na informacje środowiska. Niezależnie od charakteru bodźców tej informacji organizm przekłada ją na informację elektryczną. Włodzimierz Sedlak wprowadza pojęcie elektrostazy (EKZ), która jest nagromadzeniem ujemnych ładunków na powierzchni nieciągłości półprzewodnika, a więc skóry, pęcherzyków płucnych, na granicy narządów itp. i pisze: „Kontakt EKZ z dodatnio naładowanymi cząstkami aerozolu powoduje odelektronowanie organizmu. Zaś jony ujemne odwrotnie, zasilają EKZ, a wraz z nią procesy energetyczne organizmu”. Podkreśla także, że poza chemicznym skażeniem atmosfery trzeba pamiętać o drugim obliczu aerozoli – elektrycznym, gdyż wszystkie zanieczyszczenia atmosferyczne niosą również ładunek elektryczny i zależnie od znaku różnie są odbierane przez powierzchnię ciała i pęcherzyki płucne. Jego zdaniem organizm żywy ma naturę biochemiczno-elektroniczną i składa się z półprzewodników. Białka, aminokwasy, kwasy nukleinowe i niektóre cukrowce są piezoelektrykami, a niektóre tkanki, jak nerwowa czy chrząstka są piroelektrykami. Niektóre struktury zdaniem Wł. Sedlaka jak: błony komórkowe, mitochondria, aparat Golgiego i in. wykazują cechy analogiczne do urządzeń elektronicznych. W wyniku półprzewodnictwa i analogii strukturalnych z urządzeniami elektronicznymi, w organizmach żywych istnieje emisja fotonów i wymuszone promieniowanie laserowe. Procesom życiowym towarzyszy słaba bioluminescencja i zjawiska biolaserowe. Organizm zmiany środowiska rejestruje, odbierając informacje elektryczne, magnetyczne, termiczne, akustyczne, optyczne, chemiczne, mechaniczne i jako układ elektroniczny transformuje wszelkie zmiany energii na efekty elektryczne. Elektroniczna rejestracja bodźców jest najsubtelniejsza. Dopiero wtórne organizm może na silniejsze bodźce reagować zmianami chemicznymi, a przy długotrwałym działaniu odpowiednio silnych bodźców – zmianami fizjologicznymi, zaburzoną przemianą materii i zmianami strukturalnymi.
A.S. Pressman (1971) tak przedstawia oddziaływania aerojonów na organizm żywy: „Tkanki różnią się nie tylko zawartością wody ale i właściwościami elektrycznymi. Ładunki elektryczne w tkankach zależą od cząstek dipolowych wody i jonów elektrolitów. Tkanki umieszczone w polu stałym (elektrostatycznym) polaryzują się w mniejszy lub większym stopniu.
Innym, ważnym czynnikiem etiologicznym schorzeń, mieszczącym się w niehigienicznym trybie życia i szkodliwym oddziałującymi na ludzki organizm, głównie drogą oddechową, ale prawdopodobnie częściowo także poprzez skórę, jest palenie papierosów, zarówno czynne, jak i bierne (poprzez przebywanie w atmosferze dymu).
Palenie tytoniu jest podstawowym zagrożeniem zdrowia ludności większości krajów, w tym także, a może szczególnie Polski (W tej dziedzinie należymy niestety do czołówki światowej). Dlatego problem ten powinien znaleźć się w centrum zainteresowania lekarzy wszystkich specjalności, a szczególnie lekarzy rodzinnych. Palenie tytoniu dotyczy nie tylko dorosłej populacji. Choć przewlekłe skutki palenia ujawniają się dopiero najczęściej w wieku dorosłym, to początek ekspozycji na dym tytoniowy, a także niektóre ostre następstwa palenia tytoniu mają miejsce już w bardzo wczesnym okresie życia.
Najbardziej drastycznym przykładem narażenia na 4 tysiące substancji toksycznych, w tym 40 rakotwórczych, zawartych w tytoniu i dymie tytoniowym jest mimowolne, często wymuszone przez palaczy na osobach niepalących, bierne palenie tytoniu. W Polsce aż 30% kobiet pali papierosy w okresie ciąży. Z tego powodu każdego roku ponad 100 tysięcy dzieci rodzi się gorzej przygotowanych do życia, po dziewięciu miesiącach wymuszonego kontaktu z dymem tytoniowym. Dlatego nieodzowną rzeczą jest pogłębienie wiedzy lekarzy rodzinnych o patologiach związanych z narażeniem na dym tytoniowy oraz wiedzy o leczeniu uzależnienia od tytoniu. Innym, nie mniej ważnym obowiązkiem całego świata lekarskiego, a lekarzy rodzinnych w szczególności winna być atrakcyjna i skuteczna popularyzacja wiedzy na temat szkodliwości palenia tytoniu wśród polskiego społeczeństwa i wdrażanie skutecznych metod leczenia odwykowego palaczy, takich jak: akupunktura, psychoterapia, hipnoza i in.
2. Biologiczne znaczenie wody
Woda jest jednym z najczęściej występujących na naszej planecie związków. Odgrywa niezmiernie ważną rolę w kształtowaniu zjawisk atmosferycznych i klimatu Ziemi. Bez niej nie istniałyby znane nam formy życia. Nasze ciało składa się w ponad 70% z wody, a niektóre nasze tkanki zawierają jej ponad 95%. Dlatego też sprawą niezmiernej wagi jest to, jakiej wody używamy do budowy naszego ciała. W zależności od tego, z jakiego źródła pochodzi woda, ma ona różne właściwości.
Zastanawiając się nad istotą życia i energetyką procesów życiowych, nie sposób pominąć rolę, jaką w tych procesach odgrywa woda. Prawa rządzące wodą, to jednocześnie prawa, jakie rządzą naszym światem – zarówno tym na zewnątrz naszego organizmu, jak i w jego wnętrzu. Niedobory wody powodują zaburzenia w pracy naszego ciała., niekorzystnie wpływają na nasze samopoczucie oraz wygląd, przyspieszają procesy starzenia. Zagęszczona krew nie krąży jak należy, utrudnione jest wydalanie szkodliwych produktów przemian metabolicznych, co powoduje podtruwanie organizmu i inne objawy jak: zaburzenia pracy układu nerwowego, odwadnianie tkanek, poważne zaburzenia procesów fizjologicznych. Braki wody mogą być przyczyną o wiele poważniejszych konsekwencji, aż do śmiertelnego zatrucia organizmu produktami przemiany materii. Człowiek potrafi wytrzymać bez wody zaledwie 3-7 dni. Praktycznie nie ma produktu spożywczego, który nie zawierałby wody. Jest ona we wszystkich ziarnach, warzywach, owocach itd. Średnio każdy z nas powinien spożywać około 1,5 – 2 litry wody dziennie. W ten sposób uzupełniamy wodę wydaloną z moczem, kałem, potem i przez oddech. Potrzebna jest ona do wszystkich procesów fizjologicznych w naszym ciele. Krew, limfa, płyn mózgowo-rdzeniowy – wszystko to jest niczym innym, jak wodą z domieszką odpowiednich komórek, enzymów, witamin, soli mineralnych i innych substancji.
Czynniki wpływające na ukształtowanie wody, to m.in.: pole elektromagnetyczne, ciśnienie, temperatura, inne substancje itp. Czynniki te poprzez zmianę właściwości wody, odciskają na niej mniej lub bardziej trwałe piętno. Zjawisko to nazywa się pamięcią wody.
Japoński naukowiec, Masaru Emoto udowodnił, że woda może magazynować nie tylko informacje, lecz również uczucia i stany świadomości. Emoto zainicjował badania naukowe mające na celu uzyskanie widzialnego obrazu tego, że woda przechowuje przekazane jej informacje. Wpadł również na pomysł, aby wodę poddać działaniu dźwięków muzyki klasycznej i nowoczesnej, a następnie ją sfotografować. Rezultaty okazały się wręcz niewiarygodne! Emoto poddawał także wodę w probówce działaniu różnych słów i udowodnił, że woda magazynuje także nasze myśli i uczucia, razem z nami cierpi - zostało to udowodnione dzięki badaniom w czasie takich katastrof jak trzęsienia ziemi (m.in. w Kobe). Kiedy modlimy się lub błogosławimy, krystaliczne struktury również się zmieniają, co widać pod mikroskopem elektronowym i na zdjęciach. Emoto twierdzi, że informacje są w wodzie magazynowane w polu napięciowym, między jądrem atomu i okrążającymi go elektronami oraz w ich połączeniach grupowych.
Japońskiemu uczonemu, Masaru Emoto udało się zdobyć dowody na to, że woda może magazynować nie tylko informacje, ale również uczucia i stany świadomości. W książce Emoto przedstawiono m.in. zdjęcia kryształów informacyjnych. Każdy z nich daje się reprodukować i za każdym razem posiada taką samą postać. Dotyczy to także różnorodności form kryształów. Masaru Emoto prowadził przez 12 lat badania, które miały na celu zobrazowanie pamięci wody i zmagazynowanych w niej informacji. W ciągu 3 lat japoński uczony wykonał 10 tysięcy zdjęć. Okazało się, że optymalne warunki prezentacji form krystalizowania się wody osiągnięto w temperaturze –50C. W przypadku dobrej wody kryształ tworzy się w formie sześciokąta, podobnie jak płatki śniegu. Wokół tego sześciokąta powstają krystaliczne upiększenia. Budowa, jak również kolor kryształu i jego centrum odzwierciedlają zapisane w wodzie informacje. Zdjęcia te można dowolną ilość razy reprodukować. We wspomnianej książce Masaru Emoto przedstawił 100 zdjęć z najpiękniejszymi kryształami, które powstały pod mikroskopem. Edycja ta stanowi początek dalszych poszukiwań. Emoto twierdzi, że informacje są magazynowane w polu napięciowym między jądrem atomu wody i okrążającymi go elektronami, oraz w ich połączeniach grupowych. Woda magazynuje także nasze myśli i uczucia, razem z nami cierpi (zostało to udowodnione dzięki badaniom w czasie takich katastrof jak trzęsienia ziemi itp. Kiedy modlimy się lub błogosławimy, krystaliczne struktury również się zmieniają, co widać pod mikroskopem i na zdjęciach.
Większość ludzi sądzi, że woda jest prostym związkiem o chaotycznej strukturze. Jednak naukowcy od dawna są bardzo zadziwieni jednoczesną prostotą i złożonością wody. Okazuje się, że woda tworzy układy pseudokrystaliczne. Oznacza to, że jej cząsteczki układają się względem siebie na pewne określone sposoby (zbliżone do układów krystalicznych). Jakie to ma dla nas znaczenie? Okazuje się, że bardzo duże. To, jak cząsteczki wody układają się względem siebie, nie jest dla nas bynajmniej obojętne. Różny sposób ich ułożenia sprawia, że woda nabiera bardziej lub mniej dla nas korzystnych właściwości. Pomimo, że nadal jest to ten sam związek chemiczny, nie jest on już taki sam. Można tu podać przykład węgla (C). Jako grafit jest on czarny i kruchy, lecz jako diament ten sam węgiel tworzy najtwardszy ze wszystkich, naturalny minerał. Jest tak dlatego, że w diamencie atomy węgla ułożone są w regularną strukturę kryształu, a w graficie w strukturę bardziej chaotyczną. To właśnie różne ułożenie atomów nadaje odmienne właściwości fizyczne, przy takim samym składzie chemicznym. Okazuje się, że ta zasada odnosi się też do wody.
Do niedawna zwracaliśmy uwagę przede wszystkim, lub niemal wyłącznie na czystość wody i zawarte w niej sole mineralne. Badania przeprowadzone w ostatnich dziesięcioleciach Polsce i na świecie jednoznacznie dowodzą, że ułożenie cząsteczek wody względem siebie ma ogromne znaczenie. Coraz częściej te wyjątkowe właściwości wody wykorzystywane są w uznanych naukowo metodach leczniczych.
Niewątpliwie najpopularniejszą z nich i najbardziej rozpowszechnioną jest homeopatia. Inną, znaną od kilkudziesięciu lat jest metoda dr Bacha. Polega ona na spożywaniu wody energetyzowanej odpowiednio do określonego schorzenia. Niektórzy myślą, że krople dr Bacha to wyciągi z roślin leczniczych. Jednakże krople te, to po prostu czysta woda. Tajemnica metody polega na odpowiednim ukształtowaniu energetycznym wody, po którym działa ona jak lek.
Metody oparte na wykorzystaniu pamięci wody porównać można do nagrywania taśmy vi-
deo. Na podstawie oględzin, czy nawet dokładniejszych pomiarów nie jesteśmy w stanie odróżnić taśmy nagranej od czystej – czyni to dopiero odpowiednia aparatura elektroniczna w postaci magnetofonu czy magnetowidu. Pod względem chemicznym taśma nagrana i taśma czysta jest taka sama. Różnica polega na informacji, jaka zawarta jest na taśmie nagranej. Nie trzeba chyba wyjaśniać, jakie znaczenie ma informacja. Dyskietka z odpowiednią informacją może „ożywić” nasz komputer lub go „uśmiercić”.
Wiele osób w sposób bardziej lub mniej świadomy odczuwa potrzebę energetycznego kształtowania wody. Niektórzy stawiają szklankę z wodą na chwilę na słońcu, inni zanurzają w niej miedziany lub zloty przedmiot.
Jednakże poprawa właściwości energetycznych wody dla niektórych stała się ważnym zadaniem – niemal życiowa misją. Badania wpływu wody energetyzowanej za pomocą ADR-4, niewielkiego urządzenia do magnetyzowania wody konstrukcji inż. Stanisława Wosińskiego, prowadzone są od kilku lat w wielu placówkach badawczych (W Polsce m.in.: Instytut Leków w Warszawie, Instytut Medycyny Pracy w Łodzi, Pracownia Radiofizyczna Akademii Medycznej w Poznaniu, Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu). ADR-4 to dysk ceramiczny, w którym umieszczone są magnesy, tlenki metali i inne substancje emitujące promieniowanie podczerwone. Wyniki badań są zadziwiające, nawet dla samego konstruktora ADR-4. Dzięki piciu wody poddanej działaniu ADR-4 osiągane są efekty terapeutyczne, które wcześniej były uzyskiwane za pomocą leków! Aparat ADR-4 otrzymał atest Instytutu Leków w Warszawie, w którym Instytut zaleca stosowanie go m.in. przy tak poważnych chorobach jak zaburzenia krążenia i dysfunkcje nerek.
Badania wykazują, że woda energetyzowana ADR-4 sprawia, że organizm zaczyna funkcjonować sprawniej, zwiększa się jego odporność, wydolność, siła; oczyszcza się on sprawnie ze szkodliwych związków a także z metali ciężkich. Wyraźna poprawa ukrwienia obwodowego po pewnym czasie picia wody energetyzowanej za pomocą ADR-4 sprawia, że stosowanie go jest polecane osobom z zaburzeniami krążenia (np. osobom, które zwykle mają zziębnięte stopy lub dłonie). Woda poddana wpływowi ADR-4 stymuluje naturalne procesy oczyszczania organizmu, przez co redukuje ilość zgromadzonych w nim szkodliwych pierwiastków i związków.
Jedną z metod obiektywizacji efektów oddziaływania aparatu ADR-4 na równowagę energetyczną organizmu człowieka jest japońska metoda Nakataniego, zwana Ryodoraku (Jedna z najcenniejszych metod diagnostyki energetycznej i obiektywnej oceny wyników terapii m.in. w akupunkturze – EG). Za pomocą tej metody wykazano wyraźną normalizację tzw. „fizjologicznego kanału wegetatywnego”, określanego pomiarami potencjałów skórnych punktów akupunkturowych w okolicy nadgarstków i stawów skokowych przed i po wypiciu wody energetyzowanej aparatem ADR-4 przez badane osoby.
Od dawna używane jest pojecie tzw. „żywej wody”, pod którym rozumie się najczęściej wodę o specjalnie korzystnych właściwościach biologicznych. Jest interesujące, że pod tym pojęciem jedni rozumieją wodę odtajałą z lodu, inni wodę świeżo gotowaną i pozbawioną domieszek powietrza, a jeszcze inni, tzw. „białą wodę”, otrzymywaną w procesie hydrolizy wody pod wpływem prądu stałego.
Badania nad jedną z postaci „żywej wody” dwaj bracia z Kazachskiego Instytutu Rolnictwa, W.D. i I.D. Zielepuchin prowadzą od lat kilkunastu. Dotychczasowe swoje osiągnięcia opisali w książce pt. „Zagadka żywej wody”. Książka ta opowiada o wodzie nadzwyczajnej, czynnej biologicznie, posiadającej zdumiewające, nie do końca jeszcze odkryte właściwości. Jest to woda odgazowana. Można ją otrzymać ze zwykłej wody, usuwając rozpuszczone w niej powietrze. Prostym sposobem odgazowania wody może być ogrzewanie jej do wrzenia, a następnie schładzanie do temperatury pokojowej. Tak otrzymaną wodę nazwano „zimnym wrzątkiem”, lub „żywą wodą”. Świeżo przygotowany „zimny wrzątek” ma cudowne właściwości. Można np. dzięki niemu znacznie zwiększyć plony wielu roślin uprawnych. Woda taka wpływa na szybkość przyrostu masy u zwierząt. Może również znaleźć zastosowanie w medycynie.
Z kolei prace A.K. Gumana i W.I. Klassena wykazały, że woda z roztopionego lodu lub namagnesowana wywiera stymulujące działanie na organizmy żywe. Od pewnego czasu w nauce rozgorzał spór na temat, czy woda w naczyniu różni się swymi właściwościami od wody w komórce? Fizycy zapewniają, że nie ma żadnej różnicy, a biolodzy twierdzą, że woda w żywej tkance ma inną strukturę i inne właściwości fizyczne. Trudność rozstrzygnięcia sporu polega na tym, że przyrządy fizyczne naruszają zwykle tok procesów fizjologicznych i nie dają nam bezpośredniej, prawdziwej informacji o wnętrzu komórki. Nawet jeden z największych fizyków naszych czasów, Niels Bohr wątpił w możliwość poznania żywej materii metodami fizycznymi. Uważał on, że musi naruszać to strukturę żywej materii i precyzyjnie regulowane procesy życiowe, zachodzące w protoplazmie.
Skoro badanie stanu wody w żywej tkance współczesnymi metodami nie przynosi jednoznacznych rezultatów, należy naturze stawiać pytanie w inny sposób. Organizm żywy powinien nam dać odpowiedź na pytanie, w jakim stanie fizycznym ma znajdować się woda, której potrzebuje, jaką będzie najlepiej przyswajał? W celu uzyskania takiej odpowiedzi należy żywej tkance podawać wodę o różnych właściwościach fizycznych, a następnie obserwować, jak będzie ona ją wchłaniać.
Aktywność biologiczna wody z roztopionego lodu była już znana od dawna. Właściwości jej określano jako zadziwiające i zagadkowe. Na początku postanowiono zbadać zdolność wchłaniania takiej wody przez liście. Postępowano w następujący sposób: Odcięte od roślin liście były ważone, następnie zanurzane w naczyniu z wodą. Po godzinie wyjmowano je, osuszano bibułą filtracyjną i ponownie ważono. Aktywną wodę otrzymywano przez roztopienie lodu w temperaturze pokojowej i doprowadzenie jej do temperatury +20 0C. Wariantem kontrolnym była woda wodociągowa. W trzecim wariancie stosowano wodę przegotowaną, ostudzoną do temperatury + 200C.
Przypuszczano, że woda przegotowana będzie nieaktywna, gdyż są w niej naruszone wszystkie ośrodki krystalizacji, które istnieją w wodzie z roztopionego lodu. Olbrzymim zaskoczeniem było więc stwierdzenie, że właśnie „zimny wrzątek”, czyli woda przegotowana i schłodzona jest znacznie lepiej wchłaniana przez liście, niż zwykła woda wodociągowa i woda uzyskana z lodu. W pracy pt. „Osobliwości wody z roztopionego lodu”(3) A. K. Guman pisze: „Badania biofizyczne wykazały, że woda w żywym organizmie różni się większym stopniem uporządkowania strukturalnego, w porównaniu z wodą wolną o tej samej temperaturze. Można oczekiwać, że woda z roztopionego lodu w większym stopniu swą budową odpowiada wodzie występującej w organizmie żywym, niż woda zwykła.
Proces przyswajania wody przez organizm określa się ilością wydatkowanej energii: im mniej potrzeba energii, tym proces łatwiej przebiega. Woda o wyższym stopniu uporządkowania strukturalnego powinna być przez organizm przyswajania szybciej i lepiej, niż woda, której struktura jest mniej uporządkowana. Jeśli zatem aktywność biologiczna wody zależy od jej uporządkowania, to woda świeżo przegotowana powinna być zupełnie nieaktywna. A jest jednak zupełnie inaczej! Właśnie taka woda wykazywała największą aktywność i była najlepiej wchłaniana przez żywe tkanki!
Jak to wyjaśnić? Wkrótce spostrzeżono, że świeżo przegotowana woda była wchłaniana przez liście lepiej, niż woda gotowana kilka godzin wcześniej. Wyniki te wskazywały, że traci ona swe właściwości wskutek kontaktu z powietrzem. Istotnie, woda przechowywana w hermetycznym naczyniu (5-7 dni) nie traciła aktywności biologicznej. Pozostawiona w otwartym naczyniu traciła całkowicie swą aktywność w ciągu doby, a przedmuchiwana powietrzem, w ciągu kilku minut!
Tak więc, ujawniła się nowa właściwość wody - wzrost jej aktywności biologicznej w wyniku usunięcia rozpuszczonego w niej powietrza. Wiadomo, że wszystkie rodzaje wody zawierają pewną ilość rozpuszczonych gazów. Ich zawartość w wodach naturalnych wynosi 10-3 %. Wśród wszystkich gazów znaczenie mają tylko tlen, azot, dwutlenek węgla, metan, siarkowodór i gazy szlachetne. Tylko one dają wodne roztwory gazowe. Wraz ze zmniejszaniem się ciśnienia, rozpuszczalność gazów bardzo się zmienia. Obniża się ona również wraz ze wzrostem temperatury. Woda jak gdyby „pamięta” o tym, że była wcześniej zamrożona (woda z lodu).
Oprócz zadziwiających właściwości odkrytych przez biologów, znane są też jej pewne cechy fizyko-chemiczne, którymi różni się od zwykłej wody. Na przykład ma ona inną lepkość i przewodnictwo elektryczne. W zwykłej (zrównoważonej) wodzie zawartość tlenu wynosi zwykle około 9 mg/dm3. W wodzie z lodu około 7mg/dm3, a w wodzie świeżo przegotowanej około 4,5mg/dm3. Sprawdzono także, że woda odgazowana w próżni (A więc bez udziału obróbki termicznej), jak i woda świeżo przegotowana, były jednakowo aktywne biologicznie.
Rozpoczęto badania wpływu aktywowanej wody na rozwój roślin. Nasiona kukurydzy kiełkujące w wodzie odgazowanej wykazywały większą zdolność kiełkowania, a wzrost siewek był bardziej intensywny. Intensywność oddychania siewek wzrosła o 12%, aktywność katalazy (enzymu) o 18%, a zawartość chlorofilu o 12%.
Następnie zbadano wpływ przedsiewnej obróbki nasion wodą czynną biologicznie na plony i aktywność procesów fizjologicznych buraka cukrowego. Miejscem badania było gospodarstwo naukowo-doświadczalne Kazachskiego Instytutu Rolniczego. Plon był wyższy niż przy obróbce zwykłą wodą lub posianiu suchych nasion. Masa buraków zwiększyła się o 32-42% a zawartość cukru wzrosła o 0,5 do 1%. W następnym roku powtórzono doświadczenia z pszenicą, stosując dla porównania nowsze sposoby stymulowania roślin - przedsiewne naświetlanie nasion promieniami lasera i polem elektrycznym wyładowania koronowego. Wyniki doświadczeń wykazały, że największą aktywność miała woda odgazowana - pod jej wpływem plony wzrosły o 25%. Pod wpływem wody odgazowanej polepszyła się jakość bawełny, co przejawiło się większą wytrzymałością włókien, a przyrost plonu wynosił 10%.
Pierwsze doświadczenia na zwierzętach przeprowadzono w Instytucie Żywienia A.N. ZSRR. Doświadczalne białe szczury w ciągu 28 dni pojono wodą odgazowaną, a grupę kontrolną wodą zwykłą. Po tym czasie poddawano analizie poszczególne ich narządy. Badano mięsień udowy, serce, krew. Szczególnie istotne różnice w stosunku do prób kontrolnych ujawniły się w zakresie oksydazy cytochromowej (enzymu) w sercu i w mięśniu udowym, w zawartości cukru we krwi i aktywności fosfatazy kwaśnej. Zawartość hemoglobiny we krwi podwyższyła się o 12,5%. Ponadto zaobserwowano większy przyrost masy ciała.
Sprawdzono także wpływ wody odgazowanej na chomiki, nutrie, króliki, kury i owce. We wszystkich przypadkach stwierdzono wzrost masy ciała o kilkanaście procent. W doświadczeniach z owcami spostrzeżono, że u zwierząt pijących odgazowaną wodę obniżyła się temperatura ciała. Ten fakt jest godny zainteresowania w świetle amerykańskich doniesień, mówiących o tym, że obniżenie temperatury ciała o 1-2 0C zwykle przedłuża życie zwierzęcia o 20-25%.
W poszukiwaniu mechanizmu oddziaływania odgazowanej wody na żywy organizm, przeprowadzono badania jej właściwości fizykochemicznych. I tak przewodnictwo właściwe wody destylowanej w tych doświadczeniach wynosiło 0,36' • 10-6 cm-1, a wody odgazowanej przez gotowanie 0,29' • 10-6 cm-1. Wyznaczono także stężenie jonów wodorowych w wodzie (logarytm stężenia jonów wodorowych = pH). Okazało się, że podczas odgazowania wody destylowanej wartość tego współczynnika przesuwa się w stronę zasadową. W zrównoważonej wodzie destylowanej pH wynosi 5,8, a w wodzie odgazowanej przez wrzenie - 7,8. Główna przyczyną przesunięcia stężenia jonów wodorowych pod wpływem odgazowania w stronę zasadową jest usunięcie z wody wolnych form dwutlenku węgla (CO2). W wodzie destylowanej, po odgazowaniu jej przez wrzenie, zawartość CO2 zmniejszyła się 2,5 razy, a w wodzie z lodu 1.2 razy. Energię wiązania cząsteczek wody (energię kohezji) obliczono na podstawie składnika wprowadzonego przez Harkinsa w 1921 roku.
Energia kohezji równa jest iloczynowi trzech składników: podwojonej wielkości napięcia powierzchniowego, wielkości powierzchni cząsteczki wody i liczby Avogadro (liczby cząsteczek w jednym molu). Okazało się, że woda odgazowana przez zagotowanie, a następnie szybko schłodzona do 200C w porównaniu ze zwykłą, woda zrównoważoną ma energie wiązania większą o około 190 cal./mol. Zatem zapas energii w wodzie można zwiększyć przez usunięcie dowolnym sposobem rozpuszczonych w niej gazów. Obliczenia wykazały, że przy usunięciu z litra wody jednego miligrama rozpuszczonego tlenu (jednocześnie usuwane są także inne gazy), energia cząsteczek wzrasta o 41,8 cal./mol. Znając ilość tlenu, jaką usuwa się z wody, możemy obliczyć wzrost utajonej energii kohezji. Udało się również obliczyć energię wiązania w wodzie z lodu. W porównaniu z wodą zrównoważoną zwiększyła się ona o 120 cal./mol.
Większą aktywność wody odgazowanej można wyjaśnić dużym zapasem nagromadzonej w niej energii potencjalnej, uwarunkowanej siłami wiązania jej cząsteczek. Jest zupełnie prawdopodobne, że woda odgazowana pod względem właściwości fizyko-chemicznych jest bliższa wodzie w żywej tkance i dlatego jest lepiej przyswajalna.
Warto przytoczyć informacje o zawartości tlenu rozpuszczonego w cieczach wchodzących w skład organizmów żywych. We krwi człowieka jest go 1,7 - 4 mg/dm3, w soku komórkowym z jabłek 1,7 - 4,2 mg/dm3.
Pod względem zawartości rozpuszczonego tlenu świeżo odgazowana woda jest bardzo podobna do ciekłego, wewnętrznego środowiska organizmu. Można powiedzieć, że w żywych tkankach istnieje swoista „próżnia biologiczna”. Prawdopodobnie im młodsza tkanka, tym niższe jest w niej ciśnienie tlenu. W miarę starzenia się tkanek, wzrasta w nich prężność gazów. Inaczej mówiąc można przypuszczać, że w miarę starzenia się organizmu zachodzi jego stopniowe „rozhermetyzowanie”.
Uzyskawszy pozytywne wyniki w zakresie stymulowania procesów życiowych roślin i zwierząt, badacze wypróbowali na sobie działanie „żywej”, odgazowanej wody. Przyjmowano ją jeden raz dziennie - rano, na czczo, pół szklanki. Na ogół po godzinie temperatura ciała obniżała się nieco (0,2 - 0,5 0C), częstość tętna malała z 70 do 65 uderzeń na minutę. Po wypiciu całej szklanki „żywej” wody tętno obniżało się jeszcze bardziej. Samopoczucie badaczy było bardzo dobre. Zauważyli wyraźnie uspakajające działanie na układ nerwowy. Zaobserwowano także korzystny wpływ wody odgazowanej na stan skóry, szczególnie po goleniu. Przekonano się również, że woda taka przyczynia się do szybszego leczenia podrażnień skóry, stłuczeń, oparzeń i zranień. Ponadto dobrze działa ona na jamę ustną, oczyszcza zęby, wzmacnia dziąsła (przy płukaniu). Wodę odgazowaną, podobnie jak wodę z lodu można stosować do zapobiegania anginie i nieżytom górnych dróg oddechowych, ponieważ ma ona właściwości przeciwzapalne. Znana wcześniej ze swych korzystnych właściwości woda z lodu zyskała już uznanie lekarzy i stopniowo jest wprowadzana do medycyny. I tak np. Ministerstwo Zdrowia USRR wydało „Zalecenia metodyczne do stosowania inhalacji wodą ze stopionego lodu w celach profilaktycznych i leczenia niespecyficznych chorób jamy nosowo-gardłowej”.
Doświadczenia profesora O.A. Łastkowa wykazały, że świeża woda ze stopionego lodu, naniesiona na błonę śluzową górnych dróg oddechowych przyspiesza pracę nabłonka rzęskowego 1,5 - 2 razy w ciągu 3 - 7 godzin i zwiększa efektywność oczyszczania dróg oddechowych z przedostających się do nich mikroorganizmów i pyłów. Jak wiadomo, osłabienie tej funkcji błony śluzowej jest jedną z głównych przyczyn występowania różnych chorób dróg oddechowych. Badania kliniczne prowadzone przez lekarzy z Doniecka wykazały, że woda ze świeżo stopionego lodu może być skutecznie stosowana do nieswoistego odczulenia organizmu człowieka.
W warunkach klinicznych, na dużej grupie chorych cierpiących na astmę oskrzelową stwierdzono, że taka „żywa” woda w 94 % przypadków znosiła lekkie ataki duszności. W przypadkach średnio ciężkich pozwalała na 2-3 dni zrezygnować ze stosowania preparatów broncholitycznych. W klinice chirurgicznej zauważono, że dzięki systematycznemu przyjmowaniu wody ze stopionego lodu u operowanych chorych nastąpiła poprawa perystaltyki jelit. Objawów niesprzyjającego działania tej wody nie zauważono w żadnym z przypadków. Wodę przyjmowano 3-4 razy w ciągu dnia, na pół godziny przed jedzeniem. Dobowa dawka wynosiła 1% masy ciała przez okres 30 dni.
Wyniki dotychczasowych badań wykazują, że woda odgazowana przez gotowanie ma więcej zalet niż woda z lodu. Tę pierwszą można znacznie prościej i szybciej przygotować. Np. aby przygotować 1 litr wody z lodu, potrzeba około 10 godzin, a wodę odgazowaną przygotowuje się w ciągu 30 minut. Udowodniono także, że w zakresie efektywności działania na żywe organizmy woda odgazowana przewyższa wodę z roztopionego lodu.
Najprostszym, domowym sposobem pozyskiwania wody odgazowanej jest zagotowanie wody w imbryku, utrzymywanie jej w stanie wrzenia przez 15 minut, a następnie szybkie ochłodzenie do temperatury 20 0C przez wstawienie imbryka do miednicy z zimną wodą.. W czasie ochładzania wody nie należy mieszać. Tak przygotowana „żywa woda” zawiera dwukrotnie mniej rozpuszczonych gazów niż przed obróbką. Przy doświadczeniach z wodą gazowaną należy zawsze pamiętać, że w miarę powtórnego nasycenia gazami z powietrza traci ona stopniowo swoją aktywność biologiczną. Po dwóch godzinach kontaktu z powietrzem aktywność wody odgazowanej maleje w przybliżeniu o połowę. Dlatego w doświadczeniach należy używać wyłącznie wody świeżo przegotowanej lub przechowywanej w hermetycznych naczyniach.
Także woda poddana oddziaływaniu bioterapeutów zmienia smak i wygląd. Jest to spowodowane zmianą struktury magnetycznej wody i inną konfiguracją przestrzenną jej cząsteczek. Eksperymenty dr Glena Rein’a i dr Rollin’a Mc Craty’ego z Quantum Biology Research Laboratory w Palo Alto w Kalifornii, z użyciem rezonansu magnetycznego i skomputeryzowanego spektrofotometru ultrafioletu z programem kinetycznym, opublikowane w „Journal of Scientific Exploration” wykazały także, że woda zmieniająca strukturę pod wpływem bioenergii, przyspiesza proces wzrostu roślin i korzystnie zmienia przebieg procesów chorobowych w kulturach komórek ssaków.
W 1983 r. podczas II Ogólnopolskiego Sympozjum Psychotroniki w Warszawie o swych ciekawych doświadczeniach z biologicznie aktywizowaną wodą w przypadku leczenia trudno gojących się zmian skórnych, mówili doc. Rathe z Kliniki Dermatologii z Kielc - Filii A.M. w Krakowie i śp. Stanisław Nardelli.
Można także spotkać prace, z których wynika, że wirująca woda jest ratunkiem dla osób nadwrażliwych na działanie prądu elektrycznego i pola magnetycznego. Tak twierdzi Bertill Peterson ze Szwecji. Peterson skonstruował urządzenie montowane na krany i prysznice, które „zakręca” przepływającą przez nie wodę. Zamontowały je już największe pływalnie w Szwecji, parlament, duże gospodarstwa ogrodnicze, hodowcy kiełków i wiele osób prywatnych. Plantatorzy informują, że po zainstalowaniu tego urządzenia proces wzrostu roślin przyspieszył się o 20%, a producenci kwiatów mówią o 15% wzroście produkcji.
Myśl o leczniczym wpływie wirującej wody nie jest nowa. Od dawna wiadomo, że ma ona dobroczynny wpływ na naturę i człowieka. Co dzieje się, gdy woda zostaje wprowadzona w ruch wirujący? Peterson utrzymuje, ze w wirującej wodzie zachodzą zjawiska niemożliwe do zmierzenia dostępnymi urządzeniami pomiarowymi, ale doświadczalnie stwierdzono, że wyzwalające się subtelne energie poprawiają kondycję roślin i wzmacniają zdrowie, a nawet leczą człowieka.
Woda to ciecz ekstremalna i nieporównywalna z żadnym innym płynem. Gdy sfilmowano wytworzony w naczyniu wir, okazało się, że koncentryczny ruch cząstek wody trwał pół godziny po wprowadzeniu jej w ruch wirowy.
3. Rola szyszynki w funkcjonowaniu organizmu
Woda, szyszynka i główny jej hormon melatonina odgrywają szczególną rolę w funkcjonowaniu ludzkiego organizmu. Czysta, o optymalnych właściwościach woda, prawidłowo funkcjonująca szyszynka i optymalna produkcja przez organizm melatoniny, to podstawowe warunki profilaktyki, jak i leczenia schorzeń. Wydaje się, ze dotychczas ich rola w dużej mierze wymykała się uwadze osób opisujących mechanizmy działania leków (zarówno naturalnych jak i syntetycznych), poszczególnych metod leczenia, a nawet tzw. „higienicznego trybu życia”.
Najważniejsze wiadomości na temat biologicznego znaczenia wody, dostępne na obecnym etapie wiedzy, staraliśmy się podać powyżej. Ponieważ jest ona wszechobecna i konieczna zarówno do prawidłowego funkcjonowania przyrody, jak i życia wszystkich organizmów, poprawa jej jakości jest jednym z najważniejszych i najtrudniejszych problemów współczesnej ekologii, biologii, weterynarii i medycyny. Możliwie najszersza wiedza na ten temat powinna przyczynić się do zwrócenia szczególnej uwagi na ten problem, a w konsekwencji do opracowania szczegółowych technologii oszczędzania zapasów wody i uzdatniania jej do celów biologicznych, spożywczych a nawet leczniczych. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że większość efektów leczniczych, które przypisujemy zdrowej żywności, ziołolecznictwu, innym lekom naturalnym, ale także wielu lekom chemicznym i różnym metodom leczenia, to przede wszystkim efekt korzystnego przekształcania właściwości wody, na zasadach mechanizmu zbliżonego do występującego w homeopatii, czy w metodzie przygotowywania kropli Bacha. Nie zapominajmy, że woda stanowi 70 do 95% ludzkiego organizmu a jej szczególne właściwości fizyczne są warunkiem niezbędnym funkcjonowania naszej planety jako Gai.
O szyszynce przez wiele lat uczono nas, że jest gruczołem wewnętrznego wydzielania, aktywnym tylko w dzieciństwie, a potem, podobnie jak grasica, ulega zanikowi i wreszcie dzięki procesowi zwapnienia, zanika jej aktywność biologiczna. Ale najnowsza wiedza medyczna przeczy prawdziwości tych informacji.
Dzięki doświadczeniom na Uniwersytecie San Diego wiemy, że szyszynka zbudowana jest z ogromnej liczby płatków elektromagnetycznych, co potwierdza jej ważną rolę w energetycznym systemie człowieka. Okazuje się, że duży wpływ na szyszynkę mają magnesy: różne ustawienie magnesów może wpływać na nasze stany fizjologiczne, emocjonalne i mentalne. Istnieją podstawy kliniczne do przypuszczeń, ze wpływ na funkcjonowanie szyszynki mają nie tylko magnesy stale, ale także zmienne pola magnetyczne. Szyszynka wraz z podwzgórzem, najwyższym i najważniejszym centrum układu nerwowego wegetatywnego i układu hormonalnego, reguluje działanie pozostałych gruczołów wewnętrznego wydzielania oraz neurohormonów, takich jak: melatonina, serotonina i dopamina. Reguluje także nasze cykle biologiczne, i reaguje na dobowe pulsacje pola magnetycznego Ziemi. Coraz powszechniej uważa się, że mechanizm działania wielu leków i wielu różnych metod działania, od najprostszych ludowych, po najnowocześniejsze, oparte o ostatnie zdobycze wiedzy, odbywa się poprzez wpływ na wydzielanie melatoniny. Ale melatonina to nie jedyny hormon szyszynki (choć wiedza na temat pozostałych na razie jest jeszcze niewielka). W ostatniej dekadzie zyskała co prawda znaczą popularność jako środek nasenny, szczególnie przydatny w adaptacji do zmiany stref czasowych. Ale melatonina to nie tylko doskonały środek nasenny! Wykazuje zadziwiająco szeroki wachlarz korzystnych działań. Szkoda tylko, że zamiast uzyskiwania z surowców roślinnych, jest produkowana syntetycznie. A mimo to:
Choć przyjmowanie melatoniny jest najczęściej zalecane dopiero po 40-tym roku życia, to od tej reguły istniej wyjątek. Ponieważ w tym schorzeniu częste są zaburzenia snu i prawdopodobnie z nimi związane obniżenie ogólnej odporności organizmu z częstymi infekcjami, może, a nawet powinna być pod nadzorem lekarza stosowana u dzieci z chorobą Downa.
4. Aktywność ruchowa
Odpowiednia aktywność ruchowa jest podstawowym warunkiem zdrowia i dobrego samopoczucia. Mięśnie są największym narządem ludzkiego ciała (stanowią 40% masy ciała) i praktycznie jedynym silnikiem, za pomocą którego realizowane są podstawowe funkcje życiowe. Ponieważ w koncepcjach autora stan psychiczny i mięśnie, a szczególnie styk nerwowo-mięśniowy odgrywają kluczową rolę, na wstępie kilka istotnych uwag na temat znaczenia mięśni, a także powszechnej w klinice ludzkiej, a rzadko uwzględnianej w praktyce medycznej, patologii typu mięśniowo-powięziowe punkty spustowe (m-p TPs).
Fritjof Capra3 na temat roli układu mięśniowego pisze: „Ponieważ układ mięśniowy stanowi integralną całość, zaburzenie dowolnej jego części przenosi się na cały system, a skoro wszystkie funkcje cielesne realizowane są przez mięśnie, to każde najmniejsze zachwianie równowagi organizmu znajduje swój szczególny wyraz w układzie mięśniowym”.
W świetle bioelektroniki Włodzimierza Sedlaka praca mięśniowa, choć związana ze spalaniem biochemicznym, jest zyskiem bioelektronicznym o kluczowym znaczeniu dla wszystkich funkcji, po prostu zasilaniem energetycznym organizmu.
Nerwy i tkanka łączna, a szczególnie mięśnie należą do tzw. tkanek pobudliwych, w szczególny sposób powiązanych z funkcją. Cechą zdrowego, funkcjonalnie sprawnego mięśnia jest duża amplituda skurczowo-rozkurczowa. Siła mięśni i nasza energia związana z ich pracą jest wprost proporcjonalna do amplitudy skurczowo-rozkurczowej mięśni. Natomiast bardzo często i z wielu powodów amplituda ta ulega zmniejszeniu. Powoduje to zarówno poważne zburzenia czynnościowe jak i dolegliwości; najczęściej zmiany w obrębie psychiki, bóle i różne zaburzenia wegetatywne. Od kurczliwości tkanki mięśniowej uzależniony jest napęd i sposób kontynuacji aktywności życiowej. W mięśniach dokonuje się większość życiowych procesów energetycznych.
„Każdy z 496 mięśni człowieka może rozwijać mięśniowo-powięziowe punkty spustowe (Myofascial Trigger Points - m-p TPs), z powiązanym z nimi bólem i innymi wyżej wspomnianymi objawami distresowymi. M-p TPs są bardzo częste i stają się sprawą obciążającą niemal każdego człowieka, w tym lub innym okresie jego życia. O klinicznym znaczeniu m-p TPs świadczyć może fakt szerokiego opisywania ich w literaturze akupunktury, anestezjologii, ortopedii, pediatrii, medycyny fizykalnej, rehabilitacji i reumatologii, a nawet stomatologii. Ciężkość objawów klinicznych z powodu m-p TPs waha się od bezbolesnych ograniczeń ruchu z powodu utajonych TPs, częstych nie tylko w podeszłym wieku, ale i u dzieci (najczęstsza przyczyna wad postawy - E. Gadula 1994), do dręczących, obezwładniających bólów, powodowanych przez bardzo aktywne TPs. Na zespoły bólowe z powodu aktywnych m-p TPS najczęściej cierpią osobnicy z maksymalną aktywnością życiową, w wieku pomiędzy 30 a 50 rokiem życia. Pomimo ich bardzo dużego nasilenia, m-p TPs nie zagrażają bezpośrednio życiu, ale przez swe ogromne nasilenie są powodem wielkich cierpień, dewastują przez to jakość życia i powodują ogromne straty materialne. Ból dolnego odcinka kręgosłupa samą tylko Kalifornię kosztuje rocznie 200 miliardów dolarów” (D. Simons).
Przyczyna bólu w wielu wypadkach może być odległa od miejsca jego odczuwania. Nierzadko patologia styku nerwowo-mięśniowego może nie powodować występowania bólu, a tylko wzmożone napięcia mięśniowe, czasem dające zespół objawów klinicznych określanych jako „nerwica”, a w innych przypadkach, głównie u dzieci i osób starych - usztywnienia i wady postawy. Schorzenia uważane często za wyniki urazów zewnętrznych, rzadko są rozpatrywane jako wyniki stresów posturalnych (związanych z patologicznymi napięciami mięśni i usztywnieniami) i psychicznych (na tle przewlekle wzmożonych napięć nerwowych).W tych przypadkach niewielkie dodatkowe przeciążenie może łatwo doprowadzić do ostrych zespołów bólowych, różnie traktowanych w poszczególnych specjalnościach lekarskich.
Utajone m-p TPs, które powodują usztywnienia i ograniczenia zakresu ruchów są znacznie częstsze niż aktywne TPs. W wieku podeszłym, z ograniczoną aktywnością życiową, usztywnienie i ograniczenie zakresu ruchów z powodu utajonych m-p TPs są częstsze niż ból. Bez względu na czynnik etiologiczny, w każdej postaci fibromialgii (schorzenia z pogranicza nerwic i reumatologii) podstawowym objawem są patologiczne napięcia i TPs w obrębie mięśni.
Od dawna wiadomo, że napięcia mięśniowe są ściśle powiązane ze stanem psychicznym. Mięśnie są wręcz traktowane jako czuły barometr napięć psychicznych, a patologiczne napięcia mięśniowe, jako ważny czynnik wpływający na stan psychiczny. Stąd uzasadnione może być podkreślanie przez wielu autorów stresora psychicznego, jako jednej z podstawowych i najczęstszych przyczyn fibromialgii. W mięśniu chronicznie przeciążonym, szczególnie przeciążonym statycznie, lub psychogennie, dochodzi zazwyczaj do stopniowego zwiększania jego napięcia spoczynkowego. Pod wpływem zwiększonego tonusu spoczynkowego przyspiesza się akcja serca, podwyższa ciśnienie tętnicze krwi, gromadzi się stresowy potencjał energetyczny, który u współczesnego człowieka, ze względów społecznych najczęściej nie może się rozładować. Nie mogąc eksplodować - imploduje do wewnątrz, czyniąc organizmowi najprzeróżniejsze szkody. Powoduje on, że m.in. w przeciwstawianie się siłom przyciągania ziemskiego wkładamy o wiele więcej energii i napięcia, niż jest to konieczne. Ruchy ciała powoli tracą elastyczność, niektóre mięśnie kurczą się a następnie skracają. Dochodzi do deformacji sylwetki i utraty harmonii ruchów. Przeciążenie psychogenne przeradza się w przeciążenie statyczne mięśni, ścięgien, więzadeł i stawów.
Jeśli dokładniej przeanalizować, to przyczyną większości bólów, bez względu na to jakim schorzeniom towarzyszą, jest patologia funkcjonalna mięśni. Ale w polskim piśmiennictwie medycznym problem ten nie znajduje należytego odzwierciedlenia. Dlatego na tym większą uwagę zasługuje praca Marii Sadowskiej-Wróblewskiej o zmianach EMG w reumatoidalnym zapaleniu stawów, znacznie wyprzedzających zmiany kostno-stawowe (1974) oraz koncepcje patomechanizmu schorzeń podawane przez A. Rakowskiego w książce pt.„Kręgosłup w stresie”. David Simons przed kilkunastu laty przejrzał i podsumował piśmiennictwo na temat bólów mięśniowych, znajdując w tak rozległej dziedzinie tylko 85 prac.
Czemu, tak często występujący i tak poważny problem jak patologia mięśni jest ciągle tak lekceważony przez współczesną medycynę? Najprawdopodobniej właśnie dlatego, że patologia mięśniowa należy do zaburzeń par excellance funkcjonalnych, w diagnostyce których, mimo niewątpliwych osiągnięć na innych polach, medycyna większymi sukcesami poszczycić się nie może.
Włodzimierz Sedlak od kilku dziesięcioleci istotnego postępu w medycynie oczekiwał właśnie w dziedzinie badań czynnościowych. I nie doczekał się.
Badania EEG, EMG, EKG, MKG czy nawet NMR problem ten rozwiązują tylko w bardzo wąskim zakresie. Szkoda, że z powodu szybkiego postępu badań instrumentalnych w drugiej połowie XX wieku tak niewielką wagę przywiązuje się do dokładnej anamnezy i precyzyjnego badania fizykalnego, które póki co, okazują się być niezastąpionym badaniem czynnościowym!
Najczęściej w medycynie konwencjonalnej diagnozujący koncentrują się na miejscu bólu wskazywanym przez pacjenta (często „tzw. ból odniesiony"), a nie uwzględniają bólu powiązanego z m-p TPs. Taka diagnostyka, zwana czasem „diagnostyką adresów lub czubka góry lodowej" (E. Gadula 1994) bywa przyczyną wielu błędów diagnostycznych, a terapia o nią oparta nie może być na dłuższą metę skuteczna!
Mimo ogromnego znaczenia życiowego tkanki mięśniowej, medycyna swą uwagę koncentruje głównie na narządach wewnętrznych, kościach, stawach, kaletkach maziowych i nerwach. Znaczną część bólu przewlekłego z powodu m-p TPs można zmniejszyć przez właściwą diagnozę i prawidłowe leczenie. Jeśli np. nie rozpoznaje się mięśniowo-powięziowej natury bólu, jako naśladującego ból serca przez bóle z powodu TPs w mięśniach ściany klatki piersiowej, a objawy są podobne, rozpoznaje się u pacjenta „nerwicę”, dodając do jego cierpień frustrację z powodu niedowierzania w jego dolegliwości.
Nie trudno zauważyć znaczne podobieństwo w podejściu do tematu „fibrositis", czy „fibromyalgia" a „nerwica". Uczyniono z nich rodzaj kosza na śmieci, do którego wrzuca się objawy i schorzenia, których istota patomechanizmu ciągle jest jeszcze niezbyt jasna.
Istnieją podstawy do przekonania, że zarówno koncepcje bioelektroniki jak i m-p TPs są konkretnymi i ważnymi argumentami na rzecz najszerzej pojętej psychosomatyki. Obydwie podkreślają szczególnie ważną rolę układu mięśniowego w całokształcie dynamiki procesów życiowych, z poważnymi konsekwencjami zarówno dla psychiki jak i ciała. Zwracają uwagę na znaczenie napięć mięśniowych i amplitudy skurczowo-rozkurczowej mięśni.
Im większa ta amplituda, tym zdrowszy mięsień i tym skuteczniej pełni rolę jedynej w ludzkim organizmie tkanki dynamicznej, odpowiedzialnej za całokształt ludzkiego samopoczucia. Prawidłowa amplituda skurczowo-rozkurczowa mięśni pełni rolę buforu funkcjonalnego, amortyzującego zarówno stresy psychiczne jak i fizyczne (E. Gadula 1995).
Od stanu mięśni zależy nie tylko ogólny stan zdrowia (Porzekadło: „W zdrowym ciele zdrowy duch” odnosi się głównie do mięśni), ale także nasza sylwetka, sposób poruszania się, wyraz twarzy, a szczególnie oczu i ogólna ekspresja życiowa oraz związana z nią radość życia, lub jej brak. Tak właśnie rozumiany optymalny wzorzec psychoruchowy A. Lowen nazywa „gracją”. Najbardziej doświadczeni lekarze potrafią trafnie stawiać tzw. „diagnozy uliczne” właśnie na podstawie oceny odchyleń od tego optymalnego wzorca. Wielu członków rodziny i znajomych z większej odległości, kiedy nie widać ich twarzy, poznajemy właśnie po sylwetce. Stan mięśni poszczególnych ludzi i związane z nimi konsekwencje mogą być wizytówką identyfikującą człowieka, ważniejszą niż odcisk palca.
Rzadko tylko człowiekowi z poważnymi zmianami patologicznymi w obrębie mięśni udaje się zachować poczucie radości życia. I na odwrót w większości depresji i lęków stwierdza się często zaawansowaną patologie mięśniową. Także na oddziaływanie czynników energetycznych środowiska zespołem objawów klinicznych znanych pod nazwą reakcji biometeorologicznych niemal zawsze pierwsze odpowiadają mięśnie. W dużej mierze reakcje biometeorologiczne uzależnione są od wrażliwości osobniczej, w której jedną z ważniejszych ról także odgrywa stan układu mięśniowego. Argumentem przemawiającym na rzecz tej koncepcji może być fakt, że wielu pacjentów po skutecznym leczeniu rozmaitych schorzeń, jeśli tylko w jego wyniku uda się wyraźnie poprawić stan układu nerwowo-mięśniowego, staje się znacznie mniej wrażliwych na oddziaływanie czynników biometeorologicznych.
W niektórych kręgach sportowych i kulturystycznych panuje moda na duży „gorset mięśniowy”, który ma być dowodem tężyzny fizycznej. Problemy zdrowotne sportowców wyczynowych dobitnie świadczą, że nie obowiązuje proporcja wprost pomiędzy ilością masy mięśniowej a stanem zdrowia (E. Gadula, 1994). Ważniejszą rzeczą niż ilość tej masy, jest jej jakość. W praktyce okazuje się, że sprawą najważniejszą jest prawidłowa koordynacja funkcjonalna narządu ruchu.
Tak ujęte problemy ludzkiego zdrowia mogą mieć szczególnie ważne znaczenie dla środowisk medycznych związanych z rehabilitacją. Koncepcje te mogą w istotny sposób wpłynąć zarówno na filozofię rehabilitacji, jak i, a może szczególnie, na postępowanie praktyczne. Poprzez mięśnie oddziałujemy w istotny sposób na emocje i odwrotnie: poprzez świadome obniżanie nadmiernego tonusu spoczynkowego mięśni można przywracać mięśniom ich równowagę statyczną, a także powodować wyciszanie nadmiernych emocji.
W terapii ujmującej człowieka jako całość (medycyna zintegrowana czy holistyczna) nie podobna oddzielić skutku psychogennego w narządzie ruchu od zaburzeń czynnościowych narządów wewnętrznych. Ich relacja funkcjonuje na zasadach sprzężenia zwrotnego...
Przywrócenie sprawności narządowi ruchu jest pierwszym i niezbędnym etapem psychoterapii oraz leczenia zaburzeń czynnościowych narządów wewnętrznych. Doświadczenie kliniczne dowodzi, że po skutecznym przywróceniu prawidłowych funkcji istnieje szansa na regresję zmian patologicznych nie tylko energetycznych i biochemicznych, ale i strukturalnych. Najczęściej jest to jednak proces długotrwały i trudny, wymagający poza rozległą wiedzą fachową, także ogromnego zaangażowania i wytrwałości, zarówno od leczącego jak i pacjenta (E.Gadula 1995).
Ale świadomość takiej możliwości jest optymistyczna i motywująca dla obydwu stron zaangażowanych w proces przywracania zdrowia. Odzyskanie umiejętności dowolnego zmniejszania, a potem sterowania napięciem spoczynkowym mięśni jest niezbędnym warunkiem do osiągania pełnego sukcesu leczniczego.
Mimo mnogości i wagi argumentów przemawiających za kluczowym dla organizmu znaczeniem układu mięśniowego, do patologii mięśni medycyna ciągle przywiązuje niezbyt wiele uwagi, rozumiejąc pod tym pojęciem głównie rzadkie schorzenia typu: miopatie, choroby styku nerwowo-mięśniowego (miastenia i zatrucie jadem kiełbasianym), uszkodzenie neuronu obwodowego imitujące miopatie, czy inne zespoły (tzw. wiotkie dziecko, artrogrypoza, zespół sztywności uogólnionej, zespół H3O, zapalenie kostniejące mięśni), zanik mięśni w przebiegu chorób ośrodkowego układu nerwowego, czy zespoły skórno-mięśniowe, imitujące miopatie.
Jednocześnie w piśmiennictwie od niemal dwóch wieków lekarze praktycy wspominając o zmianach w mięśniach, którym nadawano nazwy typu: Muskelschwiele, Muscular Rheumatism. Myalgia, Myogellosis, Interstitial Myofibrositis, Myofascial (Pain) Syndrome, Myofascitis, Trigger Points, Tgrigger Areas, Trigger Zones, Myofascial Pain-Dysfunction Syndrome, Fibrositis, Valleix Points, Non-articular Rheumatism, piszą o ich ważności zarówno w występowaniu objawów chorobowych, jak i leczeniu oddziaływaniem na nie.
Pod koniec I połowy XX wieku zarówno wielu poszczególnych lekarzy, jak i zespołów klinicznych zaczęło systematyczne, szeroko zakrojone badania nad znaczeniem patologii mięśniowej, szczególnie związanej z bólem i różnymi dysfunkcjami, zarówno w narządzie ruchu jak i w układzie wegetatywnym. Zamiast dawnej różnorodności nazw, powoli zaczyna dominować nazwa mięśniowo-powięziowych (także skórnych, ścięgnistych i okostnowych) punktów spustowych (TPs) w takich odmianach, jak: TPs aktywne, ukryte, wtórne, powiązane czy satelitarne. W terapii manualnej, podobnie jak w fibromyalgii punkty te noszą nazwę punktów wrażliwych (Tender Points).
TPs są często pomijanym i nie rozumianym źródłem nękających bólów m-p, najczęściej odczuwanych jako bóle kostno-stawowe, lub pochodzące z narządów wewnętrznych. Nasuwają się wątpliwości, czy w ogóle mogą być samoistne odczucia bólowe bez obecności aktywnych TPs (E. Gadula 1995)? Ciągle niejasny jest mechanizm ich powstawania. Rozpoczynają się od wzmożonego napięcia mięśniowego, stają się miejscem nadwrażliwości nerwów, podwyższonego metabolizmu i upośledzonego krążenia. Nie leczone TPs przechodzą w fazę dystroficzną, aż do pełnego zwłóknienia mięśni.
Ważną klinicznie ich cechą jest fakt, że w zdrowych mięśniach TPs nie występują! Nie występują w zdrowych mięśniach także: stwardnienia pęczków mięśniowych, a w odpowiedzi na ucisk: mimowolna ogólna reakcja ruchowa („Jump Sign”), mimowolna miejscowa reakcja ruchowa (LTR) ani ból. Siła i rozległość bólu nie zależy od wielkości mięśnia, ale od stopnia podrażnienia TP. Inaktywacja tylko jednego TP z wielu współdziałających z sobą, powoduje niewielką ulgę w bólu. Natomiast inaktywacja wszystkich TPs daje całkowite zniesienie bólu!
Jeszcze inną, ważną dla autora cechą TPs jest fakt, że podobnie jak bioelektronika na poziomie kwantowym, TPs w klinice ludzkiej łączą somę i psyche, stając się w ten sposób fundamentem psychosomatyki. TPs czynią to poprzez sprzęganie napięć psychicznych z napięciami mięśniowymi, a zmian funkcjonalnych. ze zmianami strukturalnymi (E. Gadula 1994).
5. Żywienie
Primum non nocere -
po pierwsze nie szkodzić
Zdrowie to nie wszystko,
ale bez zdrowia wszystko jest niczym
Centrum Rehabilitacji
Medycyny Zintegrowanej
Sportowej i Leczenia Bólu
doktora Eustachiusza Gaduli
ul. Jankowskiego 18
45-266 OPOLE
tel. 77 421-20-84
tel. 77 456-86-96
tel. 601-55-36-83
e-mail:
This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.
www.ekomed.opole.pl
Zapraszamy:
w poniedziałki i czwartki
w godzinach 16:00-18:00