Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, zastanówmy się jaki jest sens ludzkiej egzystencji? Na pytanie o cel życia Goethe odpowiada krótko: Celem życia jest samo życie. Oznacza to także, że celem życia jest poznawanie samego siebie i otaczającego na świata. Natomiast w świetle psychologii podstawowymi warunkami udanego ludzkiego istnienia jest poczucie szczęścia, zrównoważone i harmonijne życie, w którym jest dość miejsca na miłość, bezpieczne związki z innymi i doświadczenie bezwarunkowej radości. Są to warunki konieczne do odnalezienia właściwej drogi do siebie i otaczającego nas świata.
Inteligencja ciała ?
Subtelność i skomplikowany charakter współdziałania ciała i duszy w człowieku, jako istocie psychosomatycznej zdaje się przemawiać za swoistą inteligencją ciała. Dr Deepak Chopra twierdzi, że ciało posiada inteligencję, która wypełnia każdą jego komórkę i nie jest limitowana intelektem mózgu. Jego zdaniem wszystkie choroby są rezultatem zaburzeń w przepływie inteligencji, obecnej na poziomie submolekularnym, w komórkach, tkankach i w centralnym układzie nerwowym. Miliardy genów (DNA jest rodzajem elektromagnetycznej anteny), enzymów, hormonów, składników immunologicznych, nerwów i mięśni, są wyrazem tej inteligencji. Choć jesteśmy w stanie zbadać skutki działania tej inteligencji, ona sama wymyka się wszelkim próbom badania i lokalizacji.
Wydaje się, że do nieco lepszego zrozumienia tego, co nazywamy inteligencją ciała może nas nieco przybliżyć współczesna teoria złożoności, w myśl której właściwości pewnych układów – w szczególności sieci – nie mogą być przypisane poszczególnym składnikom, lecz wyłaniają się dopiero z całościowego ujęcia systemu. Na pytanie M. E. Hylanda, „Czemu choroba nie miałaby się wyłaniać z ciała w podobny sposób?” odpowiedź wydaje się być pozytywna, z zastrzeżeniem, że do zachorowania najczęściej dochodzi na drodze psychosomatycznej, a więc, że proces ten dotyczy zarówno duszy jak i ciała, według Aleksandra Lowena ściśle powiązanych ze sobą tzw. „duchowością ciała”. Ta duchowość dotyczy nie tylko powstawania schorzeń, ale całokształtu ludzkiego funkcjonowania, a szczególnej roli nabiera w profilaktyce i leczeniu. Człowiek starożytny wiedział o tej sile, opisywał ją i analizował na podstawie rezultatów jej działania. A może dysponował wiedzą wcześniejszych, wielkich i wyżej rozwiniętych cywilizacji, którą usiłujemy jeszcze ciągle nieudolnie badać?
W rozważaniach filozofów i socjologów medycyny na temat czynników etiologicznych schorzeń spotkać się można z pojęciem nieco innej sieci, tzw. „sieci kauzalnej”, a więc swoistej mnogości przyczyn, które w sposób ciągle jeszcze medycynie słabo znany, współdziałając ze sobą, prowadzą do schorzeń.
Swoistym novum wprowadzonym przez Hylanda jest propozycja traktowania ciała ludzkiego, jako określonego zespołu sieci działających symultanicznie, z wszystkimi tego konsekwencjami. Wygląda na to, że taki sposób funkcjonowania czegoś, co wspomniany autor nazywa rozciągniętą siecią dotyczy nie tylko umysłu, układu nerwowego, hormonalnego i immunologicznego, ale wszystkich podstawowych funkcji organizmów żywych.
Koncepcja ta ściśle koresponduje z założeniami bioelektroniki Włodzimierza Sedlaka, wprowadzonym przez niego pojęciem „bioplazmy”, jako czwartego stanu materii w organizmach żywych, oraz z półprzewodnictwem większości substancji biologicznych, stanowiącym podstawowe założenie bioelektroniki. Uzupełnia niejako także koncepcje tradycyjnej medycyny chińskiej, a szczególnie chińską filozofię akupunktury i jej topografii.
Zarówno z filozofii medycyny chińskiej, jak i bioelektroniki milcząco wynika, że ludzkie ciało stanowi swoistą, samoregulującą się sieć, odpowiedzialną za całokształt procesów życiowych, zachodzących zarówno wewnątrz ciała, jak i na pograniczu organizmu z otaczającym go światem, i to nie tylko ożywionym. Ważne z punktu widzenia bioelektroniki zjawisko anizotropii (asymetrii przewodzenia impulsów) stanowi teoretyczną podstawę wszelkich procesów uczenia się, zarówno w organizmach żywych, jak i poza nimi. Dlatego bez oporów można przyjąć, że rozciągnięta sieć ma właściwości nie tylko samoregulacji, ale także uczenia się, co w konsekwencji prowadzi do inteligentnych zachowań psychosomatycznych, których przejawem jest inteligencja ciała.
Ten termin jest również chętnie używany przez jednego z najpopularniejszych i najgłębszych w podejściu do podstawowych problemów medycyny lekarzy – Deepaka Choprę.
Na co dzień nasz duch i dusza mogą przejawiać się tylko poprzez ciało. Stąd nieco dziwnie brzmiący termin Lowena „duchowość ciała”, dziwny jest tylko na pozór. W praktyce, a szczególnie w profilaktyce i wszelkich procesach leczenia powinien uświadamiać, że nasza dusza nie ogranicza się tylko do mózgu i umysłu, ale wypełnia całe ciało, od głowy do dna miednicy, w ścisłym powiązaniu z głównymi czakramami, topografią akupunktury i bioplazmą.
Warunkiem prawidłowego funkcjonowania człowieka, jako istoty psychosomatycznej jest stałe odczuwanie duchowości swego ciała, jako subtelnych przepływów energii. Wszelkie bloki energetyczne, bez względu na źródło swego pochodzenia, w istotny sposób blokują funkcje psychiki i ciała i w konsekwencji prowadzą do: patologicznych napięć mięśniowych, zaburzeń neurologicznych, zaburzeń hormonalnych, obniżenia ogólnej odporności i wielu różnych schorzeń. Bez ich usunięcia istotna poprawa stanu psychiki i schorzeń ciała na dłuższą metę jest niemożliwa. Długotrwale utrzymujące się bloki energetyczne, wcześniej czy później, nieuchronnie prowadzą do coraz poważniejszej patologii, nie wyłączając schorzeń nowotworowych.
Według Lowena podstawowym objawem procesów życiowych są nieustanne ruchy rozszerzania i zaciskania ciała. Tak pracują nie tylko wszystkie narządy (mięśnie narządu ruchu, mięsień sercowy, mięśniówka gładka - a wraz z nią naczynia krwionośne, płuca, przewód pokarmowy, układ moczowy itp.), ale także poszczególne komórki, a nawet struktury subkomórkowe, wykonując swoisty taniec życia w rytmie pola geomagnetycznego.
Wszystko, co dobrze służy zachowaniu zdrowia, a więc skuteczna profilaktyka zdrowotna, związana z ogólnie higienicznym trybem życia, korzystnie wpływa na wzmacnianie ruchów rozszerzania, poprawiających nastrój, samopoczucie ogólne i wspomaga przebieg fizjologicznych procesów życiowych. Ruchy te z jednej strony są konieczne do realizacji procesów życiowych, a z drugiej stanowią swoisty serwomechanizm, ułatwiający przebieg podstawowych funkcji organizmów żywych (E. Gadula, 2002).
Zdaniem Włodzimierza Sedlaka ta aktywność jest wspierana procesami fononowymi. Stąd tak duża skuteczność terapeutyczna nie tylko muzyki (szczególnie klasycznej), ale także wielu innych metod leczenia dźwiękami, z mantrą, bębnami czy misami tybetańskimi włącznie). Dobrą ilustracją tego zjawiska może być mięsień sercowy, potocznie traktowany jako pompa zaopatrująca organizm w tlen i krew, gdy tymczasem jest on bardziej dyrygentem rytmów przepływu krwi, niż mechaniczną pompą. Gdyby nie było tego swoistego serwomechanizmu, nie byłoby najmniejszej szansy na skuteczny przepływ krwi w obrębie całego ciała.
Natomiast we wszystkich stanach pogorszonego zdrowia, wraz z obniżeniem nastroju, kondycji i ogólnego samopoczucia, dochodzi do bloków energetycznych i związanej z nimi przewagi ruchów zaciskania nad rozszerzaniem. W efekcie następuje pogorszenie ukrwienia skóry, mięśni i innych tkanek oraz do obniżenia czucia na powierzchni ciała, ściśle powiązanego ze zdolnością świadomego odczuwania większości bodźców oraz z procesami wymiany energetycznej ze środowiskiem zewnętrznym. W takich stanach najczęściej występują zaburzenia wegetatywne i bóle, wyraźnie pogarszające ogólne samopoczucie i powodujące obniżenie czucia na powierzchni ciała. Tak wcześniej czy później dochodzi do rozmaitych schorzeń. Najczęściej towarzyszy temu także spadek libido i obniżenie odczuć seksualnych.
Ponadto coraz wyraźniej rysuje się koncepcja, że to, co uważa się za „chorobę” lub „leczenie”, zależy od naszych poglądów na naturę człowieka. Ponieważ człowiek jest istotą myślącą, świadomą własnej tożsamości i zdolną do podejmowania decyzji, nie można traktować go, jeśli jest chory, jak zepsutą maszynę. Lęk i depresja nie są jedynie przykrymi objawami, którym lekarz powinien zaradzić; mogą one również oznaczać, że pacjent powinien poddać krytycznej ocenie i zmienić swoje nastawienie wobec życia...
Pacjenci w odróżnieniu od lekarzy, nie traktują choroby jako mechanicznego uszkodzenia ciała i nie sądzą, że wszystko staje się jasne w momencie, gdy rozpoznano defekt. Pragną oni uzyskać pewną wiedzę o tych elementach życia codziennego, które stały się przyczyną ich choroby. Nie zawsze jednak świadomi są tego, jak bardzo mało wiemy o przyczynach większości chorób. Lekarz musi uwzględnić w swej praktyce klinicznej zarówno doświadczany przez pacjenta ból, jego cierpienie, jak poczucie godności, poczucie sensu życia itd.
Nie znaczy to, że wszystkie koncepcje teoretyczne medycyny konwencjonalnej nie mają praktycznego znaczenia. Nie oznacza to także, że metody diagnostyki konwencjonalnej pozbawione są praktycznej wartości w zaawansowanych schorzeniach, którym towarzyszą zmiany biochemiczne i anatomiczne. Także farmakoterapia chemiczna, stosowana w medycynie konwencjonalnej w wielu przypadkach ratuje ludzkie życie, choć nie jest pozbawiona działań ubocznych i powikłań. Znaczna część prawdziwego postępu w medycynie związana jest z rozwojem metod operacyjnych, stosowanych w wielu specjalnościach lekarskich. Ale mimo to coraz więcej głosów zarówno społeczeństw, szczególnie w krajach wysokorozwiniętych jak i fachowców przemawia za potrzebą integracji w medycynie najskuteczniejszych i najbezpieczniejszych metod konwencjonalnych i niekonwencjonalnych.
Jestem przekonany, że do prawdziwej i wszechstronnej integracji w medycynie dojdzie wtedy, kiedy wyraźnie rozszerzy się obszar porozumienia i wzajemnej akceptacji koncepcji teoretycznych medycyny konwencjonalnej i komplementarnej, a wynikająca z tego porozumienia praktyka medyczna zacznie w sposób optymalny integrować najskuteczniejsze i najbezpieczniejsze metody leczenia.
Prawdziwe czynniki etiologiczne schorzeń
Medycyna konwencjonalna za najczęstszy czynnik etiologiczny (najczęstszą pierwotną przyczynę schorzeń) uważa mikroorganizmy, ale w moim przekonaniu mikroorganizmy nie są czynnikiem etiologicznym schorzeń, ale ważnym patogenem wtórnym (E. Gadula 1987). Są one niezbędne do życia roślin i zwierząt, w tym także człowieka. Dopiero pod wpływem czynników etiologicznych schorzeń stają się ważnym patogenem wtórnym.
Myśląc o mikroorganizmach jako potencjalnym czynniku etiologicznym schorzeń nie możemy jednocześnie zapominać o ich znaczeniu w całokształcie zjawisk życiowych na kuli ziemskiej, od uprawy roli poczynając, poprzez odżywianie niektórych zwierząt (prze-żuwacze), a na produkcji witamin w ludzkim organizmie kończąc. Choć bakterie czy wirusy mogą być ważnym patogenem, to jednak nie są czynnikiem etiologicznym schorzeń, jeśli za czynnik etiologiczny uważamy praprzyczynę schorzenia. Jedne z nich bywają często chorobotwórcze, inne sporadycznie, a jeszcze inne nie bywają chorobotwórcze nigdy. Te, które uważa się za chorobotwórcze, bywają nimi nie zawsze i nie dla wszystkich. A bywa i tak, że te same mikroorganizmy dla tego samego osobnika raz są przyczyną schorzenia, a innym razem nie. Od czego to zależy? Gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy? Co jest właściwym czynnikiem etiologicznym schorzeń?
Fakt iż te same mikroorganizmy raz dla danego osobnika są chorobo twórcze, a innym razem nie, zależy od stanu odporności jego organizmu. Z tych samych powodów dla pewnych osobników bywają chorobotwórcze, a dla innych nie. Nawet te mikroorganizmy, które wywołując ogromne epidemie, na przestrzeni dziejów zdziesiątkowały ludzkość w większym stop-niu, niż wszystkie wojny razem wzięte, też nie dla wszystkich były chorobotwórcze. Część populacji pozostała na nie w pełni odporna, inni osobnicy zachorowali, ale choć nie było skutecznego leczenia - wyzdrowieli samoistnie. Jeszcze inni, zachorowali i z powodu tego schorzenia zmarli.
W różnych epidemiach do poszczególnych, wspomnianych tu grup życie zaliczało różne liczby osobników. Zależało to najprawdopodobniej z jednej strony od wirulencji (zjadliwości) mikroorganizmów, a z drugiej od sił odpornościowych poszczególnych osobników. A co było w tych sytuacjach czynnikiem najważniejszym? Chyba jednak odporność organizmu, skoro niezależnie od wirulencji mikroorganizmów pewna część populacji pozostawała nadal zdrowa.
Co zatem decyduje o odporności? Co, tak rozumując, jest prawdziwym czynnikiem etiologicznym, czyli praprzyczyną schorzenia? Jaka jest natura tych czynników?
Przynajmniej częściowej odpowiedzi na te pytania udziela najnowsza fizjologia i immunologia, ale wzbogacona o elementy bioelektroniki. W ich świetle za czynniki etiologiczne należy uważać zespół czynników odpowiedzialnych za całokształt funkcjonowania organizmu ludzkiego, a więc :
Primum non nocere -
po pierwsze nie szkodzić
Zdrowie to nie wszystko,
ale bez zdrowia wszystko jest niczym
Centrum Rehabilitacji
Medycyny Zintegrowanej
Sportowej i Leczenia Bólu
doktora Eustachiusza Gaduli
ul. Jankowskiego 18
45-266 OPOLE
tel. 77 421-20-84
tel. 77 456-86-96
tel. 601-55-36-83
e-mail:
This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.
www.ekomed.opole.pl
Zapraszamy:
w poniedziałki i czwartki
w godzinach 16:00-18:00